W tej zakładce prezentujemy niewielki zbiorek obrazków Marii Brodackiej o tematyce wojennej, czy raczej bezpośrednio powojennej. Ryciny mają wydźwięk ironiczny. Z jednej strony ukazują okrutną przeszłość okupacji, a z drugiej – nadciąganie ponurej przyszłości.
Najpierw trup Niemca – nazisty. Polacy przyglądają się mu, jakby chcieli się upewnić, że niemiecki terror to już przeszłość. Pewnie deliberują, jak uprzątnąć i pochować ciało. Może to zbrodniarz z dywizji „Totenkopf”?
„Czerwony świt się z nocy budzi” (Jacek Kaczmarski). To nie tylko mróz, ale i przezorność nakazuje kobietom okutać się w bezkształtne szmaty, by ich atrakcyjność była ukryta przed okiem zdemoralizowanej „Rabocze-Krestiańskoj Krasnoj Armii”…
Ta dwuznaczność sytuacji – wyzwolenie Polski i jednocześnie poddanie jej okupacji sowieckiej – najlepiej prezentuje rycina krasnoarmiejca w otoczeniu polskiej rodziny, trzymającego na kolanach dziecko. Sowiecki żołnierz daje dziecku jabłko – Polska w 1945 roku stała na skraju klęski głodu po wyniszczających rządach generalnego gubernatora hitlerowskich Niemiec. Jabłko Rosjanin pewnie zabrał komu innemu…
W jednym z wariantów rysunku z okna wyłaniają się wieże Kościoła Mariackiego w Krakowie. Raz twarze Polaków są radosne, innym znów razem spięte i bojaźliwe. Gość w dom, Bóg w dom, czym chata bogata… Prezentujemy je od szkiców aż do wersji końcowych.
Ryciny te powstały w roku 1954, a więc już po śmierci Józefa Stalina. Świadectwo czasów: domyślamy się, że wcześniej Artystka nie ośmielała się wykonywać dzieł o podobnej tematyce. Temat nad wyraz aktualny.










